Podobają mi się tego typu ozdoby. Dawno temu zrobiłam dla siebie łapacz w fioletach, do dziś zdobi ścianę mojej sypialni.
Później był jeszcze mini łapacz żółty, został podarowany pewnej miłej osobie.
Ponieważ moja mała Córeczka nie jest już niemowlaczkiem i postanowiłam trochę inaczej urządzić jej pokoik, przygotowałam m.in. kolejny łapacz.
Oto on :)
Serwetkę do środka drewnianego - tym razem - okręgu zrobiłam według własnego pomysłu, bowiem schemat, z którego zamierzałam skorzystać na początku okazał się "niewymiarowy" i nieatrakcyjny, a nie chciało mi się już pruć wszystkiego i zaczynać od początku.
Kordonek o lekko atłasowym połysku (niemożliwe do pokazania na zdjęciu), jak i całą resztę kupiłam w Chinach ;)
niedziela, 7 czerwca 2020
czwartek, 28 maja 2020
szydełkowe misie
Szydełkowanie to jedna z nielicznych "aktywności" tolerowanych przez moją niespełna dwulatkę - choć generalnie mam przy niej pełne ręce roboty i muszę mieć oczy dookoła głowy, mogę sobie czasem usiąść i podziergać, gdy ona zajmuje się swoją zabawą i mamy się obie w zasięgu wzroku :)
Zrobiłam ostatnio kilka rzeczy, pokazywanie zacznę od końca!
Moja najnowsza praca - dwie szydełkowe misie - bliźniaczki.
Na specjalne zamówienie dla dwóch siostrzyczek.
Miały być niemal jednakowe, ale różnić się tak, aby nie było problemu, która należy do której dziewczynki.
Dostałam od ich mamy kilka ściągniętych z internetu zdjęć dla inspiracji, nie miałam gotowego schematu.
Z efektu jestem zadowolona.
Nie będę się rozpisywać, ale za to zdjęć będzie dużo, bo nie mogłam się zdecydować, które wybrać...
Moja Malutka nie chciała się z nimi rozstać (mimo iż dla niej wcześniej zrobiłam już dwie inne szydełkowe maskotki), możliwe więc, że powstanie jeszcze trzecia taka misia.
Przy okazji chciałam pochwalić się swoim nowym, spersonalizowanym stempelkiem, będę mogła "podpisywać" swoje prace; ogromnie się z tego cieszę!
Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga.
Zrobiłam ostatnio kilka rzeczy, pokazywanie zacznę od końca!
Moja najnowsza praca - dwie szydełkowe misie - bliźniaczki.
Na specjalne zamówienie dla dwóch siostrzyczek.
Miały być niemal jednakowe, ale różnić się tak, aby nie było problemu, która należy do której dziewczynki.
Dostałam od ich mamy kilka ściągniętych z internetu zdjęć dla inspiracji, nie miałam gotowego schematu.
Z efektu jestem zadowolona.
Nie będę się rozpisywać, ale za to zdjęć będzie dużo, bo nie mogłam się zdecydować, które wybrać...
Moja Malutka nie chciała się z nimi rozstać (mimo iż dla niej wcześniej zrobiłam już dwie inne szydełkowe maskotki), możliwe więc, że powstanie jeszcze trzecia taka misia.
Przy okazji chciałam pochwalić się swoim nowym, spersonalizowanym stempelkiem, będę mogła "podpisywać" swoje prace; ogromnie się z tego cieszę!
Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga.
niedziela, 10 maja 2020
komunijny album scrapbookingowy
Świat się zmienia, niewątpliwie...
Póki mogę się jeszcze trzymać trochę z boku, póki mogę większość czasu spędzać w domu, z najbliższymi, korzystam dając z siebie jak najwięcej i biorąc pełnymi garściami.
Będzie dobrze!
Czasu niestety mi nie przybyło, ale mogę trochę inaczej rozplanować zajęcia tak, by robić odrobinę tego, co lubię najbardziej - robótkować! Robię zdjęcia i ciągle mam nadzieję, że będzie tego czasu na tyle, aby pouzupełniać mojego bloga :]
Chciałabym pokazać album, który zrobiłam specjalnie na Komunię św. dla pewnej dziewczynki - uroczystość w zaplanowanym terminie się nie odbędzie, album zaczeka...
Oliwia nie lubi koloru różowego, wybrałam więc papiery w innych barwach, do tego oczywiście koronki, scrapki, tasiemki, kwiatuszki, naklejki - aaaaaa! - to, co lubimy najbardziej :)
Bez zbędnych opisów, zapraszam do oglądania, bo zdjęć będzie duuuużo
Życzę zdrowia i optymizmu wszystkim czytelnikom mojego bloga
Póki mogę się jeszcze trzymać trochę z boku, póki mogę większość czasu spędzać w domu, z najbliższymi, korzystam dając z siebie jak najwięcej i biorąc pełnymi garściami.
Będzie dobrze!
Czasu niestety mi nie przybyło, ale mogę trochę inaczej rozplanować zajęcia tak, by robić odrobinę tego, co lubię najbardziej - robótkować! Robię zdjęcia i ciągle mam nadzieję, że będzie tego czasu na tyle, aby pouzupełniać mojego bloga :]
Chciałabym pokazać album, który zrobiłam specjalnie na Komunię św. dla pewnej dziewczynki - uroczystość w zaplanowanym terminie się nie odbędzie, album zaczeka...
Oliwia nie lubi koloru różowego, wybrałam więc papiery w innych barwach, do tego oczywiście koronki, scrapki, tasiemki, kwiatuszki, naklejki - aaaaaa! - to, co lubimy najbardziej :)
Bez zbędnych opisów, zapraszam do oglądania, bo zdjęć będzie duuuużo
Życzę zdrowia i optymizmu wszystkim czytelnikom mojego bloga
sobota, 14 marca 2020
maska
Jakie czasy, taki wpis ;)
Choć zrobiłam niedawno sporo naprawdę ładnych rzeczy, z których większość została wystawiona i sprzedana na aukcjach wspomagających zbiórkę dzieciaków z SMA na najdroższy lek świata, nie znajduję niestety czasu, żeby je tutaj pokazać... Mam nadzieję, że kiedyś uzupełnię te wszystkie blogowe wpisy :)
Dziś zdecydowałam się na publikację pracy związanej z aktualnym tematem.
Świeżutka, prosto spod igły, maseczka ochronna.
Zdania i opinie na temat skuteczności maseczki w dobie aktualnej epidemii są różne, żeby nie powiedzieć skrajne. Jedno jest pewne - maseczki ochronne osiągnęły bardzo wysokie ceny, a i tak nigdzie nie można ich dostać!
Moim skromnym, nieprofesjonalnym zdaniem - być może wirus jest tak mały, że może przeniknąć każdy materiał, ale z pewnością do nieosłoniętych niczym narządów wniknie łatwiej i szybciej niż do takich osłoniętych czymkolwiek...
W tej maseczce będzie miał do pokonania całe pięć warstw! Myślę, że szanse na niezarażenie się, dla kogoś, kto ją będzie nosił, wzrastają :)
Maseczka składa się z trzech warstw bawełnianej tkaniny, oraz w roli wymiennego filtra - dwóch listków ręcznika papierowego.
Łatwo ją utrzymać w czystości: papier wymieniamy, maseczkę pierzemy w normalnej pralce.
Maseczka ma ciekawy kształt, przylega do twarzy brzegami, jednocześnie w okolicach ust i nosa jest dość luźna, pozostaje taka specjalna przestrzeń, dzięki czemu oddychanie nie sprawia trudności. (Tego obawiałam się najbardziej, że nie będę w stanie nosić takiej maseczki, bo będę się dusić!)
Od wewnętrznej strony specjalna kieszonka na wymienny filtr. Zapinana jest z tyłu głowy na rzep.
Skorzystałam z instrukcji, którą znalazłam tutaj. Choć zerkając po raz drugi zauważyłam, że wykrój do pobrania różni się od tego z filmiku i maseczka ma nieco inny kształt niż tamten pokazany.
No cóż, jeżeli będę zmuszona udać się w większe skupisko ludzi, z pewnością ją założę.
Przy okazji - sklep, w którym zwykle robię zakupy ogłosił właśnie konkurs na ochronną maseczkę, wygrają prace z największą ilością lajków, jeśli więc to nie problem, proszę o odnalezienie i podlajkowanie mojego zdjęcia :)
no tak, nie wkleiłam linka :D dziękuję za przypomnienie!
Głosowanie do 22.03 - tutaj
no tak, nie wkleiłam linka :D dziękuję za przypomnienie!
Głosowanie do 22.03 - tutaj
Zapraszam do obejrzenia zdjęć, a w razie potrzeby uszycia sobie podobnej!
Zdrowia życzę serdecznie!
środa, 15 stycznia 2020
Rita- święta od spraw beznadziejnych i trudnych, dwa obrazy akrylem
Czas, kiedy mogłam do woli robótkować i blogować chwilowo-mam nadzieję! - mogę tylko wspominać. Zaglądam czasem i tutaj, i do Was moje blogowe koleżanki, ale na chwilkę tylko.
Dziś chciałam pokazać dwa namalowane przeze mnie obrazy z wizerunkiem św. Rity.
To moja własna wersja obrazu Świętej, najważniejsze podczas malowania były dla mnie jej oczy - chciałam, by wzbudzały zaufanie, tak, by chciało się do niej zwrócić w modlitwie, powierzając wszystkie najgłębsze obawy i troski...
Być może kiedyś znajdę więcej czasu, żeby opowiedzieć o św. Ricie i jej roli w moim życiu, teraz tylko nadmienię, że oba obrazy pomogły mi wesprzeć zbiórkę pieniędzy na leczenie małego Kacperka Ryło z Zabierzowa. Kacper choruje na SMA1, na jego leczenie potrzeba około 9 mln złotych, czas ucieka, choroba nie czeka.
Rodzina, przyjaciele i znajomi, robimy wszystko, żeby pomóc zebrać tę niewyobrażalną sumę, brakuje jeszcze mniej niż 3 mln. Dla chętnych wspomóc zbiórkę podam link fundacji;
Wiecie, że gdyby 100 tys osób wpłaciło po 3 zł tylko, byłoby po zbiórce, a Kacperek mógłby szykować się na wylot do USA, gdzie mogą go wyleczyć?
Oba prezentowane obrazy (akryl na płótnie) zostały wystawione przeze mnie na aukcjach, z których cały dochód zasilił konto Kacperka :)
Gdbyby ktoś zechciał wystawić jakąś przygotowaną przez siebie rzecz w tym jakże szczytnym celu zapraszam na stronę:
Dziękuję również raz jeszcze Patrycji z Zakątka Pomysłów, która przygotowała na aukcje dla Kacperka cudowne świąteczne kartki!
Tylko wspólnymi siłami możemy uratować chłopca; nim choroba poczyni zbyt duże spustoszenie w jego maleńkim ciałku...
niedziela, 24 listopada 2019
8 milionów potrzebne na już!!!
Ten post nie będzie ładny ni składny, z góry przepraszam...
Kiedy myślę o tej sprawie, nie jestem w stanie zachować przysłowiowej "zimnej krwi", natychmiast ściska mi gardło, oczy wypełniają się łzami i ze wszystkich sił staram się myśleć, myśleć, co jeszcze można zrobić, żeby pomóc...
Gdyby ktoś powiedział mi, ot tak, po prostu, że potrzebuję zebrać 8 milionów, od razu odpowiedziałabym (jak pewnie większość z Was), że to niewykonalne i w ogóle nie warto nawet próbować! Ale gdybym usłyszała, że tyle potrzebne jest, żeby moje dziecko mogło żyć, poruszyłabym niebo i ziemię, nie spoczęłabym i nie poddałabym się, za nic!
Mam niewyobrażalne szczęście, jestem mamą dwóch zdrowych dziewczynek, mogę sobie jednak wyobrazić ból, strach i determinację rodziców małego Kacperka Ryło, z podkrakowskiego Zabierzowa. Ich synek cierpi na rdzeniowy zanik mięśni typu I. Ma niespełna rok a jego życie wisi na włosku, jest szansa na ratunek, barierą są tylko i aż - pieniądze!
Najdroższy lek świata, który mógłby uratować chłopca kosztuje 8 milionów złotych...
Mieszkam zaledwie ok 20 km od Kacperka, Nie rozumiem i nie potrafię pogodzić się z tym, że może się okazać, że te pieniądze są barierą nie do pokonania! Czuję się zobowiązana, żeby zrobić wszystko, aby pomóc zebrać tę niebotyczną kwotę! Mówią, że wiara potrafi góry przenosić. Jest jeszcze jedna rzecz, która działa na niekorzyść chłopca - czas; jeżeli nie uda się zebrać odpowiedniej kwoty nim choroba Kacperka poczyni zbyt duże spustoszenie w jego maleńkim ciałku, będzie za późno...
Wiem, że i na ten blog trafiają ludzie dobrej woli. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić kogokolwiek do przyłączenia się do akcji zbierania pieniędzy na lek, który pozwoli Kacperkowi żyć!
Bezpośredni link do zbiórki charytatywnej, gdyby ktoś zechciał wpomóc:
https://www.siepomaga.pl/ratujemy-kacpra
I prośba serdeczna, do drogich koleżanek i kolegów rękodzielników; nigdy nie odmawiacie pomocy; zawsze można na Was liczyć, wielokrotnie sama z ochotą odpowiadałam na podobne apele.
Czy i tym razem znajdą się osoby, które mogłyby przeznaczyć wytwory swojej pracy na licytację dla Kacperka?
Robicie takie wspaniałe rzeczy!
Wszystko, absolutnie każda rzecz sprzedana na aukcji zasiliłaby konto chłopca i pozwoliłaby zrobić krok do upragnionej terapii!!!
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, na blogach królują już niesamowite świąteczne prace, marzy mi się wielkie rękodzielnicze poruszenie dla Kacperka.
Każda złotówka się liczy!
Osoby, które korzystają z FB, wklejam bezpośrednin link do strony licytacji:
https://www.facebook.com/groups/654529701723252/announcements/
Można wystawiać i licytować najróżniejsze towary, cały dochód wpłacany jest bezpośrednio na konto chłopca.
Początkowo akcja miała nieduży, lokalny zasięg, jednak 8 milinów, które należy zebrać to naprawdę ogromne pieniądze. Przyłącza się coraz więcej ludzi i coraz więcej aukcji dopuszcza możliwość wysyłki przedmiotów na wskazany adres. Dlatego apeluję i zachęcam o wsparcie.
Chętnie służę pomocą, jeśli ktoś miałby dodatkowe pytania, mój adres e-mail:
asakuc@interia.pl
Gdyby ktoś miał ochotę coś przekazać, a nie czuł się na siłach, albo nie chciał osobiście angażować się w licytacje, chętnie popośredniczę. Wówczas również proszę o kontakt na wskazany adres.
Z góry dziękuję!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna
Niektórzy może pamiętają uszytą przeze mnie niedawno misię-Krysię. Dziś uszyłam jej siostrzyczkę-bliźniaczkę. Nie została z nami długo, została przekazana na aukcję charytatywną, będzie przytulanką małej Lilianki, której mama przekazala pieniążki bardzo potrzebne dla jednego małego chłopca. To nie pierwsza i nie ostatnia rzecz, jaką oddałam, by dołożyć swoją "małą cegiełkę" w zbiórce, na naprawdę szczytny cel!
Kiedy myślę o tej sprawie, nie jestem w stanie zachować przysłowiowej "zimnej krwi", natychmiast ściska mi gardło, oczy wypełniają się łzami i ze wszystkich sił staram się myśleć, myśleć, co jeszcze można zrobić, żeby pomóc...
Gdyby ktoś powiedział mi, ot tak, po prostu, że potrzebuję zebrać 8 milionów, od razu odpowiedziałabym (jak pewnie większość z Was), że to niewykonalne i w ogóle nie warto nawet próbować! Ale gdybym usłyszała, że tyle potrzebne jest, żeby moje dziecko mogło żyć, poruszyłabym niebo i ziemię, nie spoczęłabym i nie poddałabym się, za nic!
Mam niewyobrażalne szczęście, jestem mamą dwóch zdrowych dziewczynek, mogę sobie jednak wyobrazić ból, strach i determinację rodziców małego Kacperka Ryło, z podkrakowskiego Zabierzowa. Ich synek cierpi na rdzeniowy zanik mięśni typu I. Ma niespełna rok a jego życie wisi na włosku, jest szansa na ratunek, barierą są tylko i aż - pieniądze!
Najdroższy lek świata, który mógłby uratować chłopca kosztuje 8 milionów złotych...
Mieszkam zaledwie ok 20 km od Kacperka, Nie rozumiem i nie potrafię pogodzić się z tym, że może się okazać, że te pieniądze są barierą nie do pokonania! Czuję się zobowiązana, żeby zrobić wszystko, aby pomóc zebrać tę niebotyczną kwotę! Mówią, że wiara potrafi góry przenosić. Jest jeszcze jedna rzecz, która działa na niekorzyść chłopca - czas; jeżeli nie uda się zebrać odpowiedniej kwoty nim choroba Kacperka poczyni zbyt duże spustoszenie w jego maleńkim ciałku, będzie za późno...
Wiem, że i na ten blog trafiają ludzie dobrej woli. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić kogokolwiek do przyłączenia się do akcji zbierania pieniędzy na lek, który pozwoli Kacperkowi żyć!
Bezpośredni link do zbiórki charytatywnej, gdyby ktoś zechciał wpomóc:
https://www.siepomaga.pl/ratujemy-kacpra
I prośba serdeczna, do drogich koleżanek i kolegów rękodzielników; nigdy nie odmawiacie pomocy; zawsze można na Was liczyć, wielokrotnie sama z ochotą odpowiadałam na podobne apele.
Czy i tym razem znajdą się osoby, które mogłyby przeznaczyć wytwory swojej pracy na licytację dla Kacperka?
Robicie takie wspaniałe rzeczy!
Wszystko, absolutnie każda rzecz sprzedana na aukcji zasiliłaby konto chłopca i pozwoliłaby zrobić krok do upragnionej terapii!!!
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, na blogach królują już niesamowite świąteczne prace, marzy mi się wielkie rękodzielnicze poruszenie dla Kacperka.
Każda złotówka się liczy!
Osoby, które korzystają z FB, wklejam bezpośrednin link do strony licytacji:
https://www.facebook.com/groups/654529701723252/announcements/
Można wystawiać i licytować najróżniejsze towary, cały dochód wpłacany jest bezpośrednio na konto chłopca.
Początkowo akcja miała nieduży, lokalny zasięg, jednak 8 milinów, które należy zebrać to naprawdę ogromne pieniądze. Przyłącza się coraz więcej ludzi i coraz więcej aukcji dopuszcza możliwość wysyłki przedmiotów na wskazany adres. Dlatego apeluję i zachęcam o wsparcie.
Chętnie służę pomocą, jeśli ktoś miałby dodatkowe pytania, mój adres e-mail:
asakuc@interia.pl
Gdyby ktoś miał ochotę coś przekazać, a nie czuł się na siłach, albo nie chciał osobiście angażować się w licytacje, chętnie popośredniczę. Wówczas również proszę o kontakt na wskazany adres.
Z góry dziękuję!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































