Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 czerwca 2019

wianek



Kochani, bardzo mało mnie tutaj teraz. Nie będę się usprawiedliwiać, ani obiecywać, że to się zmieni; po prostu teraz moje życie biegnie sobie takim nowym, innym, cudownym rytmem; tyle się dzieje każdego dnia, że chwilowo nie bardzo ogarniam cokolwiek poza chwilą, która trwa :)

Nie oznacza to wcale, że nie robótkuję - przeciwnie, jeśli tylko mam chwilę albo pojawia się potrzeba spod moich rąk wychodzą różne, przeróżne rzeczy. Niektórym nawet zdążę zrobić zdjęcia, ale zamieszczać wpisów na blogu chwilowo nie jestem w stanie. Jest jednak szansa, że kiedyś moje prace pojawią się i tutaj.

Dziś jednak nie mogłam się nie pojawić.
Czwartek kończący oktawę Bożego Ciała to jeden z moich ulubionych dni w roku. Pisałam już o tym na blogu w latach ubiegłych.
Wicie wianka z ziół i kwiatów nabrało nowego, magicznego wymiaru odkąd większość roślin do innego zrywam w swoim własnym ogrodzie! Tak było i dziś, wyszłam sobie i zerwałam absolutnie wszystko, co znalazło się w moim wianku; nie wiem, czy uda mi się wszystko wymienić, ale wplotłam do niego: lawendę, szałwię, oregano, tymianek, rozmaryn, melisę, miętę, macierzankę, rogownicę, krwawnik, komarzycę, hortensję, tawułę, jęczmień i owies, bluszcz i miniaturowe różyczki.

Zdjęć będzie dużo, nie mogłam się powstrzymać :D
Zapach - nie da się z niczym porównać!
Uwielbiam :)
Wieczorkiem poświęcony w kościele zawiśnie w pobliżu drzwi mojego domu zastępując ubiegłoroczny, który zgodnie ze zwyczajem zostanie spalony.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i uściski przesyłam!








czwartek, 7 czerwca 2018

wianek...

Zakończenie oktawy Bożego Ciała to jeden z moich ulubionych dni w roku.
A to za sprawą wianków, jakie rokrocznie przygotowuję :)

O tradycji wicia wianków pisałam już tutaj
Mój tegoroczny, nie całkiem tradycyjny, za to w całości wyłącznie z tego, co znalazłam w swoim ogrodzie! 

Szkoda, że nie da się pokazać na blogu jego zapachu...uwielbiam! musicie uwierzyć mi na słowo, zapach jest oszałamiający! 

Znalazły się w nim między innymi: różne gatunki mięty, melisa, szałwia, lawenda, jaśmin, róże, hortensje, tawuły i liście dębu.
Mój zachwyt wzbudziły zwłaszcza kłosy zboża, które wyrosły u mnie ni stąd ni zowąd, jak przypuszczam za sprawą końskiego nawozu, jakim zasilałam swoje krzewy jesienią :D

Moja Córcia zachwycona, bo jakaś pani  po mszy zwróciła uwagę i bardzo pochwaliła nasz wianuszek. 

W tym roku zrobiłam tylko jeden wianek, ale zdradzę Wam, że na specjalną okazję już w poniedziałek mam przygotować dwa, nieco większe.

Nasz wianek, poświęcony, zastąpił już ubiegłoroczny, na honorowym miejscu przed drzwiami naszego domku. Zgodnie z tradycją przez cały rok będzie nas teraz chronił i odpędzał wszelkie zło:)




poniedziałek, 26 czerwca 2017

świętojańskie wianki

Dopiero co pokazywałam Wam wianuszki przygotowane przeze mnie na zakończenie oktawy Bożego Ciała. Pisałam, że bardzo lubię je robić, szczególnie ze względu na zapach ziół, które do nich wplatam i które - nie da się ukryć - uwielbiam!

Może dlatego tak ochoczo zabrałam się za wyplatanie kolejnych, nieco innych, ale równie (jeśli nie bardziej )urokliwych - wianków świętojańskich!



Pozwolę sobie zacytować samą siebie, sprzed roku (klik):
Noc świętojańska, noc Kupały, pradawne, słowiańskie święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości!
W Krakowie znane, lubiane i bardzo popularne WIANKI
W tę magiczną noc dziewczęta na wydaniu wiły wianki i puszczały je w nurty rzek – w taki sposób usiłowano wywróżyć szybkie zamążpójście lub staropanieństwo. Miały one odstraszać złe duchy, chronić przed chorobą i gwarantować dobre zamążpójście.

W tym roku postanowiłam zrobić podobne wianuszki dla mnie i dla Córci :)
Nie całkiem z nas "panny na wydaniu", ale co tam!
Spacer bulwarami Wisły tuż pod Wawelem w ten wyjątkowy, sobotni, świętojański wieczór zasługuje na szczególną oprawę, a specjalna "magiczna ochrona" nigdy nie zaszkodzi! 

Spacerowałyśmy więc radośnie i dumnie, rozsiewając wokół nie tylko cudny zapach, ale i optymizm i radość! Pozdrawiałyśmy się z innymi podobnie udekorowanymi spacerowiczami, odwzajemniałyśmy uśmiechy i inne dowody sympatii także od tych bez wianków :)
Cudnie było!


W niedzielę zaś miałyśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w imprezie plenerowej organizowanej w naszej Gminie:  "Wianki Czernichowskie – Święto Kiełbasy Lisieckiej”.
Podczas uroczystości zorganizowano konkurs  "Na najpiękniejszy wianek świętojański", nie mogłyśmy nie wziąć w nim udziału!

Wybrałyśmy się więc na spacer, z którego wróciłyśmy z naręczem różnych kwiatów, liści i ziół, nazrywałyśmy też roślinek w naszym ogrodzie i uplotłyśmy nasz największy jak dotąd wianek. 
Tym razem - ponieważ jednym z kryteriów konkursowych było to, aby wianek unosił się na wodzie- jako podstawę wykorzystałyśmy gotowy wianek ze słomy, na którym za pomocą kleju na gorąco umocowałyśmy wymaganą świecę. 



Z przyjemnością ogłaszamy, że nasz wianek zdobył wyróżnienie!
W nagrodę otrzymałyśmy tradycyjne, lokalne wyroby: miód i kiełbasę oraz kubeczek i parasol z logo gminy, prezenty bardzo nam się podobają! 
Raz jeszcze dziękujemy organizatorom i sponsorom za całą, wyjątkową imprezę!

czwartek, 22 czerwca 2017

wianki

Co roku na zakończenie oktawy Bożego Ciała przygotowuję kolorowe, pachnące wianki.
Uwielbiam ten czas, i ten cudowny zapach, jaki wydobywa się ze świeżych ziół i roznosi się po całym domu jeszcze wiele dni.


O tradycji tego obrzędu pisałam już w zeszłym roku.

Teraz chcę pokazać wianki, jakie zabrałam ze sobą dziś do Kościoła.

Wianki uwiłam z roślin, które rosną w moim ogrodzie, wyjątek stanowi tylko macierzanka. Po raz pierwszy nie znalazłam jej na swojej rabatce, chyba zaszkodził jej mróz, jaki krótko, ale dotkliwie dał nam się we znaki tej zimy. Na szczęście z pomocą przyszła mi koleżanka z pracy. Dostałam od niej nieco roślinek, które nie tylko wykorzystałam do swoich wianków, ale i zasadzę u siebie.

Do wianuszków wykorzystałam pachnące zioła: rumianek, miętę, szałwię, komarzycę, kocimiętkę, krwawnik, lawendę. Ozdobiłam je kwiatami róż, rozchodnika, hortensji, tawuły i czarnego bzu. Dołożyłam także listki bluszczu i żurawki.

Jeden wianek jak zwykle dla nas, drugi dla Bratowej:)






I jeszcze moja tegoroczna "Komunistka", po raz ostatni w białej sukience, z wianuszkiem, tuż po procesji...

niedziela, 26 czerwca 2016

świętojańskie wianki

Noc świętojańska, noc Kupały, pradawne, słowiańskie święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości!
W Krakowie znane, lubiane i bardzo popularne WIANKI

"W tę magiczną noc dziewczęta na wydaniu wiły wianki i puszczały je w nurty rzek – w taki sposób usiłowano wywróżyć szybkie zamążpójście lub staropanieństwo. Na początku wianki plecione były ze słomy, w którą wplatano świeże kwiaty, a przed puszczeniem ich na wodę podpalano słomę. W późniejszych czasach dziewczęta zaczęły pleść wiązanki z ziół i polnych kwiatów i osadzać w nich świece. Świętojański bukiet miał składać się z siedmiu czarodziejskich roślin: bylicy, rosiczki, szałwii, łopianu, ruty, dziewanny i dziurawca. Miały odstraszać złe duchy, chronić przed chorobą i gwarantować dobre zamążpójście.

Jeśli wianek płynął równo, a świeca paliła się jasnym płomieniem lub gdy wyłowił go ukochany – wróżba była pomyślna. Gdy wianek wirował, nie odpływał od brzegu, zaplątał się w roślinach wodnych lub zatonął wieszczył kłopoty miłosne, smutek, nieszczęścia, koniec miłości, a nawet śmierć. Dla młodych ta noc stanowiła niekiedy jedyną możliwość wyboru partnera bez pośrednictwa swatów i podporządkowania się woli rodziców. Obecnie jest już tylko zabawą, a wróżb z nią związanych nikt chyba nie traktuje poważnie.(cyt.)"

Choć moim "pannom" do wydania jeszcze daleko, święto stało się inspiracją do wspaniałej, rodzinnej zabawy!

W moim ogrodzie nazbierałyśmy roślin, z których uwiłam dwa urocze, cudnie pachnące wianki:
jeden różowo-fioletowy; z trzmieliny, macierzanki, lawendy i kwiatów tawuły;
drugi bardziej kolorowy: z dodatkiem bluszczu, ogrodowej gipsówki, różyczek, krwawnika i rozchodnika.

Dziewczynki wyglądały ślicznie w wianuszkach na główkach, dodatkowo rozsiewały wszędzie aromat ziół i kwiatów!

Tak przystrojone udały się na spacer bulwarami wiślanymi, odwiedziły wawelskiego smoka, a na koniec wieczoru obejrzały fascynujący pokaz sztucznych ogni.

To był niesamowity i niezapomniany wieczór!







Pracę zgłaszam do wyzwanie szuflady:

niedziela, 22 maja 2016

różany wianek

Za kilka dni Boże Ciało, jak większość wybiorę się wówczas na procesję, od kilku lat moja Córka rzuca na niej kwiatki, w tym roku już po raz ostatni...dzieci tak szybko rosną - ehhh...

W moich stronach panuje taki zwyczaj, że dziewczynki nie w strojach krakowskich, tylko w białych sukienkach w tym dniu powinny być (od kilku lat obserwuję jednak, że każdy chodzi w czym chce właściwie).

Niemniej wierna tradycji; jak mnie Mama w białą sukienkę ubierała; tak ja swoją Małą Córeczkę na biało w ten dzień, do rzucania kwiatów ubieram.

Specjalnie też zrobiłam dla niej wianuszek.

Jako stelaż wykorzystałam kilka skręconych ze sobą drucików florystycznych, które owinęłam sizalem i atłasową wstążeczką.

Do zrobienia wianka użyłam gotowych, satynowych różyczek w kolorze białym i bladoróżowym, w trzech "stadiach rozwoju" - pączki, lekko rozwinięte i duże kwiaty; oraz zielonych, różanych  listków.

Dodatkowo ozdobiłam go szyfonową wstążką i atłasową wstążeczką, oraz kryształkami nanizanymi na drucik.

Z tyłu podwójna kokarda i jeszcze kilka kryształków.
A tu już wianuszek na mojej modelce:)





Wianuszek zgłaszam do zabawy Art-Piaskownicy:


czwartek, 18 lutego 2016

wiosenny wianek z tulipanami

Widywałam podobne wianki na różnych blogach.
Zechciałam też sama taki mieć.


Tak się składa, że mam u siebie mały stolik, który ma w blacie okrągłą szybę, i pod nią takąż półeczkę - akurat w sam raz na wianek:)
Tam właśnie systematycznie, cyklicznie układam raz po raz nowe, dopasowane do pory roku i różnych świąt dekoracyjne wianki, wykonane z różnych materiałów.
Taki, w całości uszyty z bawełnianych tkanin jest moim pierwszym.


Podczas szycia skorzystałam z podpowiedzi, które znalazłam tutaj. Nie było to łatwe zadanie. Przy przewlekaniu tuneli pomagałam sobie bambusowym kijkiem, przy wypychaniu ich - kijem od szczotki...

Wianuszek składa się z trzech splecionych w warkocz tuneli z poduszkowym wypełnieniem w środku.
Ponieważ wianek ma stać, nie wisieć wykonałam splot tak, by dobrze widoczny był z boku, nie od góry.

Wianek ozdobiłam bukiecikiem pięciu tulipanów.
Dodałam również atłasową wstążeczkę.

Z efektu jestem bardzo zadowolona. Niestety zdjęcia nie oddają jego uroku.
Tak wianuszek prezentuje się już w swoim miejscu docelowym, pod stolikiem w moim salonie:)


Pracę zgłaszam do zabawy