Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recycling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recycling. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2017

legowisko dla kota ze swetra - tutorial

Zobaczyłam gdzieś w sieci filmik, na którym pokazano, jak w szybki i łatwy sposób przerobić stary sweter na legowisko dla kota lub małego pieska.

Miałam stary sweter, który kiedyś bardzo lubiłam.
Był już niemodny, rozciągnięty i nieco zmechacony, wcale go nie nosiłam, ale jakoś żal było wyrzucić.
Postanowiłam więc przerobić go na coś pożytecznego.

Uszyłam legowisko dla moich rudych kociaków; wyszło bardzo fajnie.

Legowisko wygląda niebanalnie, pasuje akurat do wolnego kącika między kanapą i pianinem, jest wygodne i podoba się moim mruczakom.

Szyłam troszkę maszyną, więcej ręcznie, myślę, że z taką przeróbką poradzi sobie każdy.
Zajęło mi to nieco ponad pół godziny.

Po raz pierwszy udokumentowałam moją pracę krok po kroku - może komuś przyda się taki kursik?


Czego potrzebujemy?
-  stary sweter
-  poduszka typu "jasiek"
-  poduszkowe wypełnienie (początkowo wybrałam na ten cel drugiego "jaśka" ale tego wypełnienia było za mało, musiałam dołożyć)
- igła z nitką


Krok po kroku:

1. Odwracamy sweter na lewa stronę, szpilkami spinamy razem otwór na głowę, zszywamy.
Ja szyłam maszynowo, oczywiście można ręcznie.



2. Odwracamy sweter na prawą stronę; układamy na płasko, wyznaczamy sobie linię szycia przez środek, od jednej do drugiej pachy (można szyć ręcznie albo maszyną).



3. Przez dół rękawa wpychamy wypełnienie poduszkowe, dokładnie napełniając środek.



4. Od dołu wkładamy do środka całego "jaśka", układamy go na środku swetra. Szpilkami zabezpieczamy  brzegi, zszywamy ręcznie.



5. Brzeg jednego z wypełnionych rękawów wkładamy w drugi, spinamy szpilkami i zszywamy razem.



6. Powstały z rękawów i góry swetra rant okładamy naokoło wszytego "jaśka". Żeby zapobiec przesunięciom spinamy szpileczkami na środku.



7. Odwracamy legowisko do góry nogami, od spodu nadajemy brzegom ładny kształt, zszywamy razem z rękawami.



8. Odwracamy, wyjmujemy wszystkie szpilki,  legowisko gotowe:)


Sweter zyskał nowe życie.
Jak widać kociak zadowolony! 
Polecam:)

sobota, 10 grudnia 2016

aksamitna poduszka z bożonarodzeniowym haftem

Tę poduszkę, a właściwie poszewkę na poduszkę wyhaftowałam i uszyłam dawno temu już.
Mam do niej ogromny sentyment, przechowuję ją w specjalnym miejscu cały rok i zawsze wyjmuję przed Bożym Narodzeniem. To taki mój własny symbol świąt:) Od wyłożenia tej poduszki zaczynam świąteczną dekorację domu.
Nie pamiętam już skąd wzięłam schemat, ale wyhaftowałam go kordonkiem na bardzo drobnej kanwie, dużymi (na 4 oczka!) krzyżykami.

Wzór jest typowo świąteczny, w kolorach zieleni i czerwieni, ale wkomponowano w niego "miłosny" napis. Haft ma kształt serca i taką własnie ramkę dla niego uszyłam z bordowego aksamitu.
Wierzch trójwarstwowy, w środku owata, przepikowany wokół haftu oraz po zewnętrznym obwodzie serducha.
Tył podusi również z tego samego aksamitu, szyty na zakładkę.


Poduszkę ulokowałam na mojej ulubionej ławeczce w przedpokoju.
Przy okazji wspomnę, że zwykłe, drewniane siedzisko przykryłam wygodną, całkowicie "recyclingową" poduchą - z gąbki ze starej sofy, na którą pokrowiec uszyłam z kupionej dość dawno, ale założonej tylko raz polarowej pościeli. Pokrowiec zapinany na zamek, łatwo będzie go zdjąć do prania.
Poducha jest lekka, łatwa do podniesienia, co ważne, bo ławeczka jest jednocześnie skrzynią, w której przechowujemy apaszki i szaliki, siedzisko zaś jest wiekiem do tejże skrytki i koniecznie musi być do niego łatwy dostęp.

No i, jeśli już jesteśmy tak blisko, nie mogłam się oprzeć i chcę pokazać mój autorski projekt - ścienny organizer na naszyjniki, korale i wisiory:) Mam tego sporo i przed długi czas borykałam się z różnymi, nie bardzo udanymi sposobami ich przechowywania.

Aż kiedyś mnie olśniło! Namalowałam sobie na ścianie popiersie kobiety (widziałam gdzieś podobny rysunek). Z kawałka grubej folii wycięłam szablon różyczki, z jego pomocą namalowałam kwiatki po obwodzie dekoltu. W te same miejsca wkręciłam haczyki, o wywiercenie dziurek poprosiłam wcześniej znajomego - jakoś nie potrafię się zaprzyjaźnić z wiertarką... Teraz wszystkie moje biżutki są w jednym miejscu, dobrze wyeksponowane, niepoplątane, gotowe do założenia.


Niniejszym rozpoczęłam świąteczne porządki i przygotowywanie domu do moich najbardziej ulubionych  świąt:)

poniedziałek, 28 listopada 2016

wieniec adwentowy

Dziś chciałam pokazać nasz tegoroczny wieniec adwentowy, zrobiłyśmy go wspólnie z Córcią :)
Świeczki kupiłam niedawno, na wyprzedaży w jednym z dyskontów w szalenie atrakcyjnej cenie: 0,99zł/szt! Jedyną ich wadą był nadruk z logo niedawnej wielkiej imprezy...
Początkowo chciałam ozdobić je za pomocą decoupage'u, niestety znikoma ilość czasu, z jaką się ostatnio zmagam uniemożliwiła mi zrealizowanie tego projektu.

Inspiracji i pomysłów na wieniec adwentowy szukałam w różnych miejscach, jakoś nie mogłam się na nic zdecydować!
W końcu postawiłam na tzw. "przegląd kartonów", w których przechowuję różne i różniste "przydasie"; rozejrzałam się też po domu i ogrodzie, wybrałam to i owo i wraz z Córcią stworzyłyśmy taki oto zestaw.

Na grubym plastrze brzozowego pnia ułożyłyśmy dekoracyjnie 4 świeczki owinięte jutą i okręcone rafią, trzy, różnej wielkości szyszki, także zerwane w ogrodzie gałązki jakiegoś iglaczka i żółtych owoców ognika.
Dodałam jeszcze kilka suszonych plastrów pomarańczy, laski cynamonu a moja Mała dołożyła małe, drewniane figurki.
Wszystko przykleiłam klejem na gorąco.

To już taka namiastka świąt:)

Pierwsza świeca zapłonęła wczoraj, dziś uczestniczyłyśmy w pierwszych tegorocznych roratach, przygotowujemy się na Boże Narodzenie:)





wtorek, 23 sierpnia 2016

letnia torba na ramię

Zamarzyła mi się letnia torba na ramię.
Nie taka wielka, plażowa; taką uszyłam już wcześniej, choć jeszcze nie pokazałam tutaj:)

Chciałam mieć torbę na tyle pojemną, żeby zmieściła ręcznik, kąpielówki i krem do opalania; na tyle poręczną, żebym mogła wyjść z nią na miasto, na spacer.

Przeglądałam różne i różniste stronki w poszukiwaniu inspiracji - nic mnie nie zachwyciło.


Kilka lat tamu kupiłam sobie torebkę dzianinową, która w opisanej przeze mnie roli spisywała się świetnie - niestety, ząb czasu, jak również intensywne użytkowanie odcisnęły na niej swoje piętno - nie nadawała się już do użytku. Trzymałam ją jeszcze ze względu na sentyment chyba tylko...
Postanowiłam mimo wszystko wykorzystać ją po raz ostatni.
Obejrzałam dokładnie, pomierzyłam, zrobiłam sobie formę, wycięłam kółka przy uszach i uszyłam na jej wzór nową, podobną, równie użyteczną.

Do uszycia mojej torebki wybrałam bawełniane tkaniny w letnich-morskich klimatach: białe kotwiczki i żaglówki na granatowym tle oraz kolorowy zygzaczek, który skojarzył mi się z morskimi falami. Do środka wybrałam błękit w moje ulubione białe grochy.

Mimo iż torebka jest dość duża, jest miękka i ładnie się układa, przez co jest wygodna, poręczna, praktyczna i przy tym bardzo pojemna.

W środku wszyłam zamykaną na zamek kieszonkę na ważne rzeczy, przegródkę na telefon i drugą na drobiazgi oraz paseczek, do którego łatwo dopiąć klucze.

Torba jest zapinana na zamek, na suwaczku doszyłam na turkusowej wstążeczce małą, miękką muszelkę - stanowi dodatkową ozdobę i ułatwia użytkowanie.

Nad uszyciem tej torby spędziłam prawie cały dzień, ale efekt bardzo mnie zadowolił.
Praktycznie całe wakacje się z nią nie rozstawałam.







środa, 6 stycznia 2016

choinka sweterkowa

Już po świętach, wiem...

W większości domów jednak wciąż jeszcze świąteczne dekoracje, u mnie, zgodnie z tradycją sprzątamy wszystko dopiero drugiego lutego.

Póki więc duch świąteczny jeszcze nie odszedł na dobre, chciałabym pokazać kilka wykonanych przeze mnie świątecznych dekoracji.
Na początek taka, fioletowa choinka. 

Tę choinkę zrobiłam specjalnie do swojej sypialni.

Uszyłam ją ze...starego swetra. Sweter nie nadawał się już do użytku, żal było mi go wyrzucić, pomyślałam, że na coś się przyda, przydał się w sam raz. Fioletowa włóczka, przetykana srebrną nitką...

Środek choinki wypchałam poduszkowym wypełniaczem.

Od dołu wsunęłam kawałek brzozowej gałązki.

Podstawkę zrobiłam z odłamanego kawałka brzozowej kory, ozdobiłam ją szyszkami, kasztanami, żołędziami, kawałkami mchu i zachowanymi z jakiegoś stroika fioletowymi suszkami.
Cała praca ma ok 30 cm wysokości. 

Przyznam nieskromnie, że bardzo mi się ta choinka podoba. 
Mała rzecz, a cieszy:)